Gdy kapustę sobie robię,
to mi chodzi wciąż po głowie,
by napisać choć linijkę,
jak zmieniłam się w lesbijkę,
zwłaszcza że mnie stawy bolą
w tenisówkach od Manolo.
Więc po nowej mej powieści,
gdy już dobrze zaszeleści,
rypnę się na Filipiny
do tej niby L – dziewczyny,
a naprawdę to na Bali,
byśmy sobie poruchali
po tej naszej polskiej biedzie:
czytelnicy sami pedzie,
a heteryk się nie złapie,
bo mu żona da po papie,
singiel nie jest tak naiwny,
by narażać się na grzywny,
komornika i odsiadkę
albo nie daj Boże wpadkę.
Więc zostają tylko księża,
bo nadają się na męża,
sporadycznie zakonnicy
(chorzy jak to dziad w spódnicy).
Więc, tęczowa kłir – RP:
Wal się, bo ja ruchać chcę.
