Dziedzictwo miłości

!

@

Smażyła go na patelni,

a za progiem goście weselni

czekali, by się uwiesić,

zanim zdąży się zbiesić.

Bracie! Dogadzaj naszej szmacie,

a nam zafunduj przy okazji

jakieś Bali w jakiejś Azji.

A gdy wrócimy z wojaży,

nowy cud się wydarzy

i będzie remont w faweli,

taki jak my zawsze chcieli,

ale nie starczyło,

bo dobrze się żyło

i zawsze Gwiazdor bogaty,

chociaż cieknie przez pół chaty

zimna woda z grzejnika

i się okno nie domyka.

Ale to minusy małe,

bo nie wszędzie i na stałe,

bo siedzimy na ogrodzie

przy pięknej pogodzie

i walimy kufelki –

co tam jakieś uszczelki

i że rura wybiła,

kiedy nasza córka

wszystkich zachwyciła

i takie zrobiła kotlety sojowe,

że księdzu odebrało mowę.

Nie przyzwyczajony

do opieki dobrej żony,

uwiesił się na bramie –

myślałem, że kości połamie.

Ale on jest swój gość

i nie mówi, że ma dość

schabowych od gosposi,

która go tak pięknie prosi,

bo my hojnie, hojnie,

ale zawsze bogobojnie,

żeby nie za duża gaża

za korzystanie z cmentarza,

a że my tu nieźle schlani

nie przeszkadza na plebani

(nie sądziłem, że tak księdzem

zaszpanujem takim plendzem).

@ !

{+} $ %