Siostrzeństwo

……………………….

……………

……

Niechaj każda z nas:

z prawa i z lewa,

tę piosenkę ze mną śpiewa,

bo przed nami wspólny cel:

byle nie cwel.

Więc podajmy sobie

wypielęgnowane nasze dłonie,

a inne niech piekło pochłonie.

Bo w mieście Sopocie

po ciężkiej robocie

obwisłe jak sakiewka

spacerują krocie:

z synekurą i furą,

rentą i emeryturą.

Więc w zależności

od większej miłości:

bęc go

prawicą jak gromnicą,

bęc go

lewicą jak szprycą.

I w owocne te wakacje

módl się i klep afirmacje,

żeby nam się poszczęściło

i wygodnie ustawiło

z rolnikiem – swawolnikiem,

nadleśniczym – zbereźniczym,

komornikiem – starym prykiem,

co się wyciera jednym ręcznikiem

przez te całe durne wczasy

za górę kasy,

jakby go nie było stać

w platynowy kibel srać.

A przystojny mundurowy

wprawdzie nie chce starej krowy,

ale w poprzek rzece Świnie

sam z radością tu przypłynie.

Post scriptum:

zapracowałam w pocie i znoju

przez cały turnus w Kudowie – Zdroju.

Mój rysunek